sobota, 21 kwietnia 2012

3.

                                                       
Od trzech tygodni ja i Harry tworzymy idealną parę.Reszcie też się świetnie układa.Fanki jakoś przebolały fakt,że tylko jeden członek zespołu jest wolny.Za tydzień a właściwie to za pięć dni wracamy z dziewczynami do Polski.Nie wiem czy ten związek to przetrwa bo w końcu chłopcy będą jeździć w trasy a my będziemy chodzić do szkoły.Z dziewczynami przeprowadziłyśmy się do chłopców bo stwierdziłyśmy,że takie latanie z domu do domu nie ma sensu.Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Hazzy:
- słońce żyjesz?-pomachał mi ręką przed oczami.
- em tak jasne.-uśmiechnęłam się do niego.
- o czym myślałaś?-zapytał po czym usiadł za mną i objął mnie.
- o tym jak to będzie kiedy my wrócimy do Polski.
- skarbie już o tym rozmawialiśmy wiele razy.Będziemy was odwiedzać a w święta,ferie i wakacje wy będziecie przyjeżdżać do nas.
- ale ja bez ciebie nie wytrzymam.
- a myślisz,że mi będzie łatwo? Nie będzie chwili żebym o tobie nie myślał.-pocałował mnie.- Kocham cię blondasie.
- ja Ciebie też.
- dobra idziemy spać?
- jasne.
Położyliśmy się a ja wtuliłam się w Hazze.Nie wiem kiedy zasnęłam.

                                                                 *pięć dni później*

Obudził mnie budzik,który nastawiłam wczoraj wieczorem.Z Hazzą spojrzeliśmy na siebie i wstaliśmy.Udałam się w kierunku łazienki zgarniając po drodze to(zamiast tej bluzki była zwykła biała koszulka bluzka).Wykonałam konieczne czynności po czym ubrałam się.Umyłam zęby i zrobiłam makijaż po czym rozczesałam włosy.Gdy wróciłam do pokoju spakowałam do walizki kosmetyczkę i zapięłam ostatnia walizkę.Harry właśnie wszedł do pokoju ubrany.Założyłam na nogi białe skarpety i białe tenisówki.Gdy już byłam gotowa zauważyłam,że Hazza siedzi na łóżku jakiś smutny.Podeszłam do niego i usiadłam mu na kolana.
- kotek co się dzieje?-zapytałam.
- ja bez ciebie zwariuje.Jak nie widzę cię parę godzin to za tobą tęsknie a teraz to ja nie wiem co to będzie.
- słońce damy rade.Będziemy do siebie dzwonić,pisać.Sam wczoraj jeszcze mi mówiłeś,że damy rade.
- masz racje.Prawdziwa miłość przetrwa każdą odległość-pocałował mnie w policzek-idziemy na dół?
- jasne.-wstałam z jego kolan i wzięłam jedną walizkę.Hazza wziął drugą i zeszliśmy na dół.Postawiliśmy walizki na korytarzu i poszliśmy do salonu.Siedziała tam cała reszta.
- jedziemy już?-zapytał Liam.
- pewnie.-odpowiedzieliśmy wszyscy.Wzięliśmy walizki i wyszliśmy przed dom.Spakowaliśmy nasze bagaże do bagażnika i sami zajęliśmy miejsca.Na lotnisko dojechaliśmy w ciągu 40 minut.Zabrałyśmy bagaże i poszliśmy je oddać.Gdy dotarliśmy do bramki z odprawą zaczęliśmy się żegnać.Najpierw pożegnałam się z Niallem potem Louisem następnie Liamem później z Zaynem a na końcu z Harrym.
- Kocham Cię aniołku-powiedział i mnie pocałował.
- Też Cię kocham-powiedziałam gdy się od niego oderwałam.W tym momencie usłyszałyśmy informację "PASAŻEROWIE LOTU 112 PROSZENI DO ODPRAWY".- na mnie już czas.
- nie leć proszę-łzy spływały mu po policzkach.Po chwili ja też poczułam na moich policzkach łzy.
- wiesz że muszę wrócić do domu.-wytarłam jego zły.Odwróciłam głowę.Dziewczyny czekały tylko na mnie.- muszę już iść.-ostatni raz pocałowałam go i odeszłam do dziewczyn.
- zadzwoń jak dolecicie-krzyknął.Odwróciłam się i uśmiechnęłam się.Wytarłam łzy i podeszłyśmy do taśmy.Po odprawie zobaczyłyśmy,że chłopcy jeszcze stoją w tym samym miejscu i się nam  przyglądają.Posłałam Harremu lekki uśmiech i przytuliłam się do Anki.
- słońce nie płacz-głaskała mnie po plecach.- nam wszystkim jest ciężko ale się trzymamy.-cmoknęła mnie w policzek.
Gdy weszłyśmy do samolotu zajęłyśmy z Anią miejsca a Magda i Dominika usiadły za nami.Siedziałam od okna.Oparłam głowę o szybę i wpatrywałam się w moją srebrną bransoletkę z wygrawerowanym napisem "HARRY♥".Mimowolnie łza spłynęła mi po policzku.Poczułam wibrację w telefonie.Wiadomość była od Harrego"Dopiero się pożegnaliśmy a ja już za Tobą strasznie tęsknię.;(   Kocham cię.♥" Odpisałam "Ja też tęsknię:( Też cię kocham♥".Wyłączyłam telefon i schowałam go do kieszeni.Gdy wylądowaliśmy wyszłyśmy z samolotu i poszłyśmy odebrać walizki.Przed lotniskiem czekali na nas rodzice.Pożegnałyśmy się i każda z nas podeszła do swoich rodziców.Rzuciłam się im na szyję.
- tęskniliśmy za tobą-powiedział tata.
- ja za wami też-powiedziałam.
- jak lot?-zapytała mama gdy tata chował moje walizki do swojego samochodu.
- dobrze.Mamo poczekaj ja zadzwonię do Harrego.
- dobrze skarbie.
Wyjęłam z kieszeni telefon i włączyłam go po czym zadzwoniłam do Harrego.Od razu odebrał.
- cześć myszko-powiedział.
- hej skarbie.
- doleciałyście już?
- tak.Właśnie jestem przed lotniskiem.Zaraz jadę do domu.
- strasznie za tobą tęsknię.
- ja za tobą też.Dobra misiek ja kończę bo wracam do domu.
- okej to pa.Kocham Cię
- ja Ciebie też.
Rozłączyłam się i schowałam telefon po czym wsiadłam do auta,w którym siedzieli już rodzice.Ruszyliśmy w kierunku domu.Gdy dotarliśmy na miejsce wysiadłam z auta i chciałam wyjąć walizki z auta ale tata powiedział,że on to zrobi tak więc skierowałam się do domu.Poszłam od razu do pokoju i rzuciłam się na łóżko.Po chili zasnęłam.Obudziłam się około 18.Zeszłam na dół i coś zjadłam po czym wróciłam na górę.Wzięłam prysznic po czym przebrałam się,w krótkie jeansowe spodenki i białą bokserkę po czym na nogi założyłam białe skarpetki.Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa.Zaczęłam oglądać jakieś filmy.Nie zorientowałam się nawet kiedy zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz